W japońskiej kulturze karpie koi uważane są za żywe klejnoty oraz symbole wytrwałości i cnoty. Hoduje się je w ozdobnych stawach. Niektórzy wierzą, że to żywe talizmany, przynoszące szczęście i sukces.

Są takie gry planszowe, które już samym wyglądem zapraszają, żeby usiąść przy stole, zwolnić i na chwilę odłożyć codzienny pośpiech. Koi jest właśnie taką grą.

Karpie koi, spokojna tafla wody, lilie, kamienie i staw, który z każdą kolejną turą zaczyna wyglądać coraz piękniej. Brzmi bardzo spokojnie, prawda? I rzeczywiście – Koi ma w sobie dużo spokoju. Ale nie dajcie się zwieść! Pod tą spokojną powierzchnią kryje się całkiem ciekawa gra strategiczna, w której trzeba planować, wybierać, przewidywać i dobrze gospodarować tym, co mamy.

To gra, w której nie budujemy wielkiego imperium, nie walczymy i nie eliminujemy przeciwników. Zamiast tego tworzymy własny mały wodny świat i staramy się zapewnić naszym karpiom jak najlepsze warunki. I właśnie ta zmiana perspektywy bardzo mi się podoba.

wp-17873780410268791213948070094861-1024x952 GRAnatowyczwartek: KOI – spokojna tafla wody, a pod nią… całkiem sporo strategii od Rebel

Koi – kilka słów o grze

Koi to gra planszowa autorstwa Rosarii Battiato, Massimo Borzì i Martino Chiacchiera, z ilustracjami Emiliano Castellano. Polskie wydanie przygotował Rebel.

W grze wcielamy się w opiekunów karpi koi. Każdy z graczy rozwija swój staw, dokłada kolejne elementy środowiska, umieszcza w nim ryby i stara się realizować określone cele.

Gra przeznaczona jest dla 1–4 graczy, dla osób w wieku 10+, a jedna rozgrywka zajmuje około 45 minut.

W pudełku znajdziemy naprawdę sporo elementów: planszę, planszetki opiekunów, kafelki stawu, karpie koi, monety, żetony szczęścia, karty, kafelki i karty celów oraz elementy powiększające schowek.

Pierwsze wrażenie? Bardzo przyjemne.

Gra jest estetyczna, klimatyczna i od razu wiadomo, jaki świat chce nam pokazać. Nie jest to jednak tylko „ładna gra o rybkach”. Za spokojną tematyką kryje się mechanika wymagająca planowania.

Sktót zasad gry:

Na początku każdy gracz otrzymuje swoją planszetkę opiekuna oraz kafelek źródła, od którego rozpocznie budowę własnego stawu.

A później zaczyna się nasze małe wodne gospodarstwo.

W swojej turze mamy do wyboru jedną z dwóch głównych akcji: medytację albo pracę.

I tutaj pojawia się bardzo ciekawy element gry.

Medytacja– Medytacja pozwala nam wybrać jedną z dostępnych kart. Możemy skorzystać z przypisanej do niej nagrody albo – jeśli mamy odpowiednie zasoby – zapłacić za możliwość wykorzystania jej efektu.  W ten sposób zdobywamy między innymi monety, kafelki oraz karpie koi. Ale oczywiście nic nie jest takie proste. Mamy ograniczoną przestrzeń w swoim schowku. Oznacza to, że trzeba myśleć nie tylko o tym, co chcemy zdobyć, ale również o tym, co jesteśmy w stanie przechować.

Praca– Druga możliwość to praca. Tutaj zaczynamy rzeczywiście „urządzać” nasz staw. Możemy umieszczać kafelki wody, liści czy brzegu, a także dodawać do stawu karpie koi. Możemy również ulepszać i przesuwać elementy, tak aby lepiej wykorzystać przestrzeń i zbliżyć się do realizacji naszych celów. I właśnie tutaj zaczyna się strategiczne myślenie. Bo nie chodzi wyłącznie o to, żeby mieć dużo. Chodzi o to, żeby dobrze połączyć poszczególne elementy.

Karpie otoczone odpowiednimi elementami stawu mogą przynosić więcej punktów. Do tego dochodzą cele, których realizacja zapewnia dodatkowe punkty i premie. Gra kończy się, gdy wyczerpie się talia kart albo z puli zostanie zabrany ostatni karp koi. Następnie rozgrywamy końcowe tury i liczymy punkty. Wygrywa oczywiście osoba, która zgromadzi ich najwięcej.

Okiem psychologa – moja opinia

I tutaj zaczyna się to, co w Koi interesuje mnie najbardziej. Można spojrzeć na tę grę tylko jak na kolejną planszówkę strategiczną, ale można również zobaczyć w niej coś więcej.

1. Planowanie i odraczanie gratyfikacji

Koi bardzo dobrze pokazuje, że nie każda korzyść musi być natychmiastowa. Czasami bardziej opłaca się zrezygnować z czegoś teraz, aby w kolejnej turze osiągnąć większą korzyść. To świetne ćwiczenie dla dzieci i młodzieży, ale również dla dorosłych. W codziennym życiu często chcemy efektu „tu i teraz”. Gra pokazuje natomiast, że warto czasami poczekać, zaplanować i spojrzeć kilka kroków dalej.

2. Podejmowanie decyzji

W Koi mamy stosunkowo prosty wybór: medytacja albo praca. Tylko że prosty wybór nie oznacza prostych decyzji. Co teraz bardziej mi się opłaca?

  • Zdobyć kartę?
  • Pozyskać karpia?
  • Rozbudować staw?
  • Wykorzystać dostępny cel?
  • A może jeszcze poczekać?

To bardzo dobre ćwiczenie decyzyjności. Gracz musi nauczyć się oceniać sytuację, przewidywać konsekwencje swoich wyborów i akceptować fakt, że nie zawsze da się zrobić wszystko, co by się chciało. I to jest bardzo życiowa lekcja.

3. Planowanie przestrzenne i myślenie strategiczne

Budowanie własnego stawu jest jednym z najmocniejszych elementów gry. Nie wystarczy mieć odpowiednie kafelki. Trzeba jeszcze dobrze je rozmieścić. To rozwija myślenie przestrzenne, przewidywanie i dostrzeganie zależności pomiędzy elementami. Dziecko zaczyna zauważać: „Jeśli teraz położę to tutaj, później będę mógł zrobić coś innego”. Czyli dokładnie to, co w psychologii rozwoju poznawczego jest niezwykle cenne – dostrzeganie relacji przyczynowo-skutkowych i konsekwencji własnych działań.

4. Uczy elastyczności

Nie zawsze dostaniemy dokładnie to, czego potrzebujemy. Również tutaj Koi ma kolejną mocną stronę. Gra uczy, że czasami trzeba zmienić plan. Mieliśmy pomysł A, ale pojawiła się możliwość B. Czy potrafimy się dostosować?

  • Czy umiemy zrezygnować z wcześniejszego założenia?
  • Czy potrafimy wykorzystać to, co właśnie pojawiło się na stole?

To bardzo ważna kompetencja psychologiczna. Elastyczność poznawcza przydaje się przecież nie tylko przy planszówce.

5. Spokojna rywalizacja

Bardzo doceniam również fakt, że Koi nie opiera się na agresywnej negatywnej interakcji. Każdy buduje swój staw i rozwija własną strategię. Rywalizujemy o cele i punkty, ale nie musimy bezpośrednio niszczyć planów przeciwnika. To sprawia, że gra może być dobrym wyborem dla osób, które nie przepadają za bardzo konfrontacyjnymi tytułami. Można rywalizować, ale nadal zachować przyjemną atmosferę przy stole. W opisie wydawcy również podkreślono brak negatywnej interakcji.

6. Uważność i „medytacyjny” klimat

Nie mogę nie zwrócić uwagi na samą nazwę jednej z akcji – medytację. Rzeczywiście, gra ma w sobie coś uspokajającego. Oczywiście nie jest to gra terapeutyczna i nie zastąpi ćwiczeń uważności. Ale jej temat, ilustracje i sposób budowania własnego stawu tworzą klimat, który sprzyja spokojniejszej rozgrywce. To może być ciekawa przeciwwaga dla gier, w których cały czas coś wybucha, ktoś kogoś atakuje albo wszyscy krzyczą:

„Szybciej! Twoja kolej!”

Tutaj można trochę zwolnić…

Popatrzeć na swój staw.

Pomyśleć.

Zaplanować.

I dopiero wtedy wykonać ruch.

wp-17873780410268791213948070094861-1024x952 GRAnatowyczwartek: KOI – spokojna tafla wody, a pod nią… całkiem sporo strategii od Rebel

Co szczególnie podoba mi się w Koi?

Po pierwsze – prostota podstawowych zasad.

Mamy dwie główne akcje, ale za nimi kryje się sporo możliwości strategicznych.

Po drugie – planowanie.

Gra wymaga myślenia nie tylko o tym, co robimy teraz, ale także o tym, co chcemy osiągnąć za kilka tur.

Po trzecie – brak agresywnej rywalizacji.

Możemy konkurować, ale bez ciągłego przeszkadzania sobie.

Po czwarte – walor estetyczny.

Koi jest po prostu przyjemne dla oka. A w grach planszowych ma to znaczenie. Dobrze zaprojektowana oprawa pomaga wejść w temat i buduje doświadczenie całej rozgrywki.

Po piąte – rozmowa.

To gra, przy której można spokojnie usiąść razem. I właśnie dlatego widzę w niej potencjał rodzinny.

Koi – dla kogo i czy polecam?

Moim zdaniem to propozycja przede wszystkim dla:

  • rodzin lubiących spokojniejsze gry strategiczne,
  • dzieci od około 10. roku życia i starszych graczy,
  • osób, które lubią budowanie i planowanie,
  • osób, które nie przepadają za agresywną rywalizacją,
  • miłośników ładnie wydanych gier,
  • osób szukających gry, która pozwala ćwiczyć podejmowanie decyzji i myślenie strategiczne.

Nie jest to gra, w której wszystko dzieje się natychmiast. I bardzo dobrze. Koi wymaga zatrzymania. Czasami właśnie tego potrzebujemy przy wspólnym stole.

Koi to bardzo przyjemne połączenie estetyki, strategii i spokojnej rywalizacji. Najbardziej podoba mi się to, że gra nie musi krzyczeć, żeby angażować.

Tutaj emocje pojawiają się trochę inaczej.

Czy uda mi się zrealizować cel?

Czy dobrze wykorzystałam tę kartę?

Czy warto już teraz umieścić karpia w stawie?

Czy lepiej jeszcze poczekać?

I nagle okazuje się, że spokojny staw pełen kolorowych ryb wymaga całkiem sporo myślenia. Koi przypomina trochę samą naturę – na powierzchni spokój, a pod wodą cały czas coś się dzieje. To propozycja, po którą warto sięgnąć wtedy, gdy chcemy nie tylko zagrać, ale również trochę zwolnić, pomyśleć i pobyć razem.

Serdecznie polecam!


annakamyszek

Anna Kamyszek-Cieślarczyk – psycholog, coach, trener biznesu i umiejętności psychospołecznych. Pasjonatka rozwoju i wspomagania potencjału. Mama, żona i szczęściara.

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *